– Widziałaś się z Bożeną? – na ekranie pojawia się wiadomość od Magdy. – Nie. Jeszcze nie, ale muszę jechać w tym tygodniu – odpisuję. – Ja byłam wczoraj. Siłą się powstrzymywałam, żeby nie kupić jakiejś kiecki! Tyle mnie to kosztowało, że w nagrodę kupiłam sobie książkę. Coś w końcu musiałam kupić, nie?! – Jestem pod wrażeniem moja droga. Jedną…
stoję w wodzie po kolana stoję z myśli rozebrana dziś nie podpłyniesz mnie dziś w życie na brzegu bawię się głowę w niebo zadzieram w piasku się poniewieram dziś może dowiesz się kim byłam kim jestem gdy chcę Sierpień 2013
– Halo – Magda wreszcie odbiera. – Magda? – upewniam się. Bo ja znalazłam buty – mówię niepewnie do telefonu. – Taaak? Jakie buty? – pyta Magda tak, że mam wrażenie, iż kobieta za ladą widzi jak sarkazm cieknie po telefonie. – No do ślubu – syczę. – Ale Ty już masz buty do ślubu – cedzi przez zęby Magda.…
Ostatnie przygotowania do wyjazdu. Siedzę w pracy przewalając sterty papierów, odpowiadając na ostatnie maile i domykając tematy. Odliczam dni. Z zamyślenia wyrywa mnie dzwonek telefonu. Poszukiwanie aparatu zajmuje mi chwilę. O, jest wreszcie. Wibracje dochodzą spod segregatora. Dzwoni Sławka. Odbieram. W słuchawce słyszę informację, która mnie przewraca pod biurko. Wiedziałam, że nie będzie prosto, wiedziałam!!! Otóż Sławka właśnie mówi mi…
Bożena podsyła link do sklepu z butami. Buty, w kolorze już wiadomym, długo wiszą na monitorze. Magda zapewnia mnie, że jak mi się bardzo nie będą podobały, to kupię sobie drugie. Mimo to potrzebuję dwóch dni, aby przeklikać się przez sklep. I obiecuję sobie, że na wakacjach kupię sobie drugie buty. A nawet i trzecie! To niesamowite jak szybko działają…
– Nie wezmę ślubu w tym obskurnym USC* – mówię zdecydowanie. – Nie podoba się Tobie ten barak? – ironicznie pyta Marcin. – To może Śródmieście? – Tam wszyscy biorą ślub – odpowiadam wiedząc dobrze, że to najgłupszy argument jaki mogłam wymyślić na poczekaniu. – Kazimierz Dolny? – Marcin zawiesza głos spoglądając na mnie tak, że bez chwili zastanowienia ląduję…
Pomysł na to, żeby ubrać Sławkę do ślubu w zajebiście różowe buty bardzo mi się spodobał. Sama bym na to nie wpadła. Czad. Bożena ma genialny pomysł. Widzę jednak, że Sławka nie jest do końca przekonana. Bardzo widzę. Ostatnio uczę się czytania w myślach , więc bez trudu dociera do mnie komunikat wysyłany przez Sławkę drukowanymi literami: „NIE ZAŁOŻĘ RÓŻOWYCH…
Stoję ubrana w kieckę w kolorze ecru. Właściwie nie biorę udziału w toczącej się dyskusji. – Ja bym dała do tego pasek – Bożena wydyma usta, spoglądając na Magdę. – Gdzie ja go mam? – pyta samą siebie. W końcu przewiązuje mnie kawałkiem materiału w jaskrawym, limonkowym (!) kolorze. Błagalnie spoglądam na Magdę. Ale ta, patrząc mi prosto w oczy, kiwa…
przyjadę na czerwonym rowerze a Ty przylecisz czerwonym samolotem i usiądziemy razem na czerwonym krześle i cisza będzie czerwona od słów które cisnąć będą się na usta szampanem i poziomkami studzić będziemy rozżarzone języki i nie mówiąc nic powiemy prawie wszystko odejdziesz w czerwonych butach na wysokim obcasie nie oglądając się za siebie a ja odpłynę czerwoną łódką w świt…
Sierpień 2012 19:30. Słońce jeszcze wysoko. Znośne na tyle by pozwolić mu bezkarnie oświetlać ciało. Doceniam zalety przyhotelowego basenu. Ma wszystko. To „wszystko” to część dla moich dziewczyn. Zostawiam je pod okiem taty. Usadawiam się na najbardziej nasłonecznionym leżaku. Zamykam oczy. Nie myślę. Pod powiekami nie zatrzymały się żadne obrazy. Nie myślę więc żadnego nie przywołuję. Jedyne co do mnie…