Siedzę przed kamperem i sączę czerwone wino. W pobliżu ktoś zaczyna grać na gitarze. Szukam w pamięci i bardziej z nostalgią, niż z przerażeniem dochodzę do wniosku, że ostatni raz, w wakacyjnym klimacie, słyszałam gitarę tuż po skończeniu liceum. Bardzo dużo przyjemności sprawia mi wsłuchiwanie się w jej dźwięki. Zamykam oczy. Facet gra tak jak lubię najbardziej. Nie szarpie strun.…

Budzę się. Leżę dłuższą chwilę. Wokół cisza. Koty wyczuły, że nie śpię. Wskakują na łóżko i domagają się odsłonięcia rolety. Spuszczam ją do połowy okna. Mam wrażenie, że obudziłam wszystkie ptaki w okolicy, a ich wrzask postawi na nogi, pogrążony w półśnie, kemping. Sięgam po telefon. Odpalam wiadomości. Nicea. Potrzebuję świeżego powietrza. Ubieram się. Zabieram ręcznik, szampon i szczotkę do…

Przed wyjazdem ograniczamy do minimum czytanie i oglądanie zdjęc z Norwegii. Bardziej absorbują nas sprawy techniczne z nim związane. Załatwienie karty kempingowej, auto passa i wszystko, co wiąże się z podróżowaniem kamperem sprawiają, że zaledwie na kilka dni przed, powstaje mapa atrakcji. Decydujemy, że na bieżąco będziemy ustalać, dokąd i co jedziemy podziwiać. Dziewczyny w klimat wyprawy wprowadzamy już w…

Aż szkoda, że nie zostajemy dłużej na duńskim kempingu. Jest na wypasie, a dziewczyny nie zaliczyły żadnej atrakcji. Wyjeżdżamy o 9:30 i celujemy, aby być na półtorej godziny przed startem promu. Check-in, ustawienie w kolejkę przebiegają bardzo sprawnie. Dostajemy kartkę z info, że jadą 4 osoby, koty i że mamy butle z gazem. Marcin zabiera dziewczyny, aby zobaczyły jak będziemy…

Pierwszy parking wypada pod Rostockiem. Zjeżdżamy z autostrady i po przejechaniu zaledwie kilku kilometrów podjeżdżamy pod szlaban. Przede wszystkim potwierdza się fakt, że karta Camping Key Europe, którą wyrobiliśmy, otwiera go bez żadnych pytań. Ale za to my mamy ich kilka. Dostajemy parcelę przy samym jeziorze. Jakieś skromne 100 m2. Podłączamy się do prądu i robimy wycieczkę po kempingu. Prysznice…

No to jedziemy kamperem. W tydzień udaje nam się znaleźć wypożyczalnię, która akceptuje naszą decyzję o podróżowaniu z kotami. – To dokąd? – zastanawia się Marcin, z odpaloną na ekranie google mapą. Szukając pojazdu poczytałam trochę o tej formie spędzania wakacji i o tym, które kraje najbardziej są do niej przystosowane. Kierunek może być tylko jeden. – Norwegia? – zawieszam…

„Za każdym razem jest dokładnie tak samo. Robię wstępne rezerwacje, a potem zarywam noce szukając wyjątkowych miejsc.” – pisałam w zeszłym roku z wakacji. Za każdym razem, ale nie tym razem. Ten lutowy poranek brzmi jak zdarta, winylowa płyta. – Nie ma mowy! Nie oddam kotów do hotelu. Przerabialiśmy temat wakacji przed decyzją o posiadaniu kotów. – staram się nie…

brakuje mi ciebie za każdym kawałkiem który się w tobie rozsypał tęsknię tak samo ale będę cierpliwie czekać napalę w kominku z płomieni będę w myślach układać albumy zrobionych przez ciebie zdjęć a gdyby czasem nadeszła wiosna też będę czekać zachowam dla ciebie fotografie o tym jak wszystko się budzi do życia i wiesz dobrze że to nie lato bo…

Jedziemy w dwa auta. Jazda za drugim autem pozwala mi na częstsze, przelotne spoglądanie przez okno. Najczęściej mój wzrok podąża za palcem Magdy, która, co jakiś czas, wynajduje włoskie posiadłości na okolicznych wzgórzach. – A to jakie brzydkie. Popatrz – mówi z udawanym grymasem na twarzy. – A tamto – przesuwa palec na przednią szybę. Jeszcze gorsze! – A zobacz…

na naszej ławce niecodzienności siadamy raz na kilka lat zmęczeni na jednym skraju walizki wspólnie przeżytych dni na drugim końcu gdzieś tam przyszłość się tli pomiędzy nimi my tak niecodzienny ty a obok ciebie tak niecodzienna ja w pół słowa na wdechu odpoczywamy od życia życiem pijani my Czerwiec 2013