To był piękny w swej prostocie, kameralny ślub. Ślub na granicy Umbrii i Toskanii. – 12:10 i już po wszystkim? – mąż był z lekka rozczarowany czasem trwania uroczystości. – Chodźmy do najbliższego baru, to o tym porozmawiamy – zaproponowałam z uśmiechem. Kupiliśmy butelkę Prosecco i wypiliśmy swoje zdrowie. Co jakiś czas ktoś krzyczał do nas: Auguri! Bez pośpiechu, bez…

Rodzenie w bólach, ząbkowanie, pierwsze kroki, mam już za sobą – mam nadzieję, że na zawsze. Ale bywają chwile, że gdybym tylko miała wybór, wolałabym nie przespać pół nocy z powodu pierwszej „jedynki”…. Żartuję. Chyba… Ja, matka, szeroko pojętym „dobrem dziecka” uzurpuję sobie czasem prawo do decydowania w kwestiach, które moim dzieciom wydają się ich osobistą sprawą i w których…

„No i czego drze japę”? myślę sobie, kiedy wibracje dzwonka wkręcają mi się w mózg. 6 rano. Otwieram oczy. Jezu, to dzisiaj. Zrywam się i nasłuchuję życia w domu. Czuję lekkie podenerwowanie. No dobra, podniecenie i ekscytację. I w tym nastroju schodzę na dół do kuchni. Sławka już się krząta wokół stołu, Marcin robi herbatę. Dawid naciąga kołdrę na głowę. Chyba…

– Słuchajcie – mówię – wiecie jaka jest legenda jeziora Trasimeno? (to jezioro nad którym mieszkamy) – zerkam znad kartek przewodnika na Sławkę, Marcina, Dawida i dziewczyny – to niezmiernie ciekawe – usadawiam się wygodniej na kanapie i opieram stopy o stolik. Nie zapominam sięgnąć po kieliszek z winem. Wszyscy z zaciekawieniem zerkają w moją stronę. – No więc słuchajcie.…

– A masz zdjęcie podwiązki ? – pytam. – Ale Bartek nie może mi robić zdjęcia podwiązki – odpowiada Sławka unosząc brew. – To ja ci zrobię zdjęcie – Marcin uśmiecha się znad kieliszka wina do Sławki. – Ty to ją zdejmiesz, a ja chcę zdjęcie! – No to mów, że o fotografię chodzi… To ja się napiję – myślę…

Leżymy z Werką i odrabiamy lekcje. Mama rozmawia z ciocią Magdą. Tatę wcięło z wujem Bartkiem. – Magda, a co, jeśli robię błąd wychodząc za Marcina? – słyszę (nie podsłuchuję!) jak mama, śmiejąc się, rozmawia z ciocią. – To się rozejdziecie – mówię szybko. Mama zdziwiona spogląda na mnie i pyta: – No a co z Wami? – Zdecydujecie. W…

Ona i ja. W kieckach. Na wysokich obcasach. Między nami walizka. Zdjęcie od tyłu. Od kolana w dół. Widać nogi, buty i walizkę. – Przynajmniej nic nie trzeba będzie nam prostować – kończy wizję sesji fotograficznej Magda. – Nie znam Bartka. Trochę obciach, nie? – komentuję nasze zapędy do zabawy w modelki. – Ale, że co obciach? Że sesja? Że…

Bo jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów…   Wszystkie zdjęcia: Bartek Dąbrowski

Wizyta w „urzędzie właściwym ze względu na adres zamieszkania”, w celu skompletowania niezbędnych dokumentów, właściwie nie zasługuje na ani jeden wers. Ale stanowi taki kontrast do tego wszystkiego co działo się wokół ślubu, że nie sposób ją pominąć. Czwartek, godz. 09:30. Parkujemy samochód pod obskurnym barakiem z kratami w oknach. W środku jest szaro i ponuro. Starszy pan – ochroniarz,…

Czas płynie a są rzeczy, sprawy, miejsca, które się nie zmieniają. Pamiętam jak w okrągłą rocznicę wróciliśmy do jednego z „naszych” miejsc, hotelu Goudbloem w Zonhoven. Śniadanie podał nam Johan, który wraz z mamą prowadzi ten hotel od początku jego istnienia. Hotel wyglądał jak 10 lat wcześniej. Nawet Johan się nie postarzał zbytnio. Ale o tyle o ile prowadzenie rodzinnego…