Norwegia – droga krajowa nr 13

31 lipca, 2016
Featured image for “Norwegia – droga krajowa nr 13”

Słyszeliśmy, że jest tam pięknie, i częściowo widzieliśmy na spotach reklamowych. Te, na szczęście, pokazują niewiele 😉 Dzięki temu Norwegia przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.
image

Planowanie nie było zbyt szczegółowe, bo do dyspozycji mieliśmy 21 dni na miejscu. W pierwszej kolejności zrezygnowaliśmy z wizyty w Oslo. To było jeszcze przed przyjazdem, bo w momencie kiedy kupowaliśmy bilety na prom, czyli jakieś 2-3 tygodnie przed urlopem. Stwierdziliśmy, że do Oslo możemy polecieć samolotem, na przykład na weekend. A kiedy już jeździliśmy po Norwegii, to okoliczności przyrody utwierdziły nas w słuszności naszej decyzji.
image

I tak, w czasie całego pobytu, poza Alesund, do którego zajechaliśmy do oceanarium, nie wjechaliśmy do żadnego dużego miasta.
image

Pomimo, ze byliśmy w Norwegii 3 tygodnie, szkoda nam było czasu na ich zwiedzanie. Trondheim, Bergen, Stavanger – kupujesz bilet lotniczy i stoją przed Tobą otworem. A wszystko, co wokół tych miast to przeurocza, miejscami dzika przyroda. I my wybraliśmy właśnie ją.
Ci, którzy jeszcze tam nie byli, a się wybierają, może powinni poprzestać na tym fragmencie 😉
image

Gdyby ktoś zapytał mnie o pierwsze skojarzenie z Norwegią, bez wahania powiedziałabym: krajowa droga nr 13.
image

Na Flateland Camping, jednym z pierwszych tamtejszych kempingów, spotkaliśmy Norwegów. Przesympatyczne małżeństwo, z trzema uroczymi blond dziewczynkami w wieku , na oko, 4-8 lat oraz z 6-cio miesięcznym rottweilerem. Dopiero co kupili przyczepę kempingową. Tak na marginesie, jak ją kupili, to się okazało, że muszą kupić nowy samochód, bo stary przyczepy nie uciągnie. I tłumaczyli nam, że po Norwegii, to każdą drogą tylko nie 13stką. Bo jak oni, w swej 15 metrowej rozciągłości, próbowali ją pokonywać, to ich krajanie przeklinali, używając do tego środkowego palca, i trzech nawigowało jak mierzyli się z jednym, czy drugim zakrętem. Przejechaliśmy 13stkę i rozumiemy oburzenie. To jedna z tych dróg, po których nie należy poruszać się ciągnąc, kilkumetrowej długości, przyczepę.
image

Droga ma circa 450 km, trzeba się na niej promować trzy razy i część odcinków wciągnięta jest do grupy tras turystycznych. A to dlatego, że w przeciwieństwie do drogi E39, nie jest drogą tranzytową, tylko wije się wzdłuż fiordów, pod górę, z górki, wzdłuż wodospadów przecinając gdzieniegdzie małe miejscowości osadzone na wzgórzach.
image

Nie należy zrażać się faktem, że wymieniana jest wszędzie, gdzie pojawia się hasło „Niebezpieczne drogi świata”. Odrobina rozwagi, technicznych umiejętności kierowcy i pasażer ma wrażenia, jakich nie zapomni do końca życia. Droga wymaga niesamowitej koncentracji od prowadzącego pojazd i właściwie nie ma miejsc, w których można się zatrzymać, by uchwycić lokalny krajobraz. Dlatego też zdjęcia robione mogą być przede wszystkim w czasie jazdy. Zaś każde „wow”, „ach” , czy nie daj boże, syk zachwytu, w wykonaniu pasażera grożą wypadkiem lub przynajmniej okraszone są dość jednoznacznymi komunikatami ze strony kierowcy 😉
image

Jedną z atrakcji na tej drodze były dla nas liczne wodospady. Drugą tunele, w których były, uwaga, ronda! Polecamy 13stkę bardzo.

image


Share: