Jedziemy w dwa auta. Jazda za drugim autem pozwala mi na częstsze, przelotne spoglądanie przez okno. Najczęściej mój wzrok podąża za palcem Magdy, która, co jakiś czas, wynajduje włoskie posiadłości na okolicznych wzgórzach. – A to jakie brzydkie. Popatrz – mówi z udawanym grymasem na twarzy. – A tamto – przesuwa palec na przednią szybę. Jeszcze gorsze! – A zobacz…