Jedziemy w dwa auta. Jazda za drugim autem pozwala mi na częstsze, przelotne spoglądanie przez okno. Najczęściej mój wzrok podąża za palcem Magdy, która, co jakiś czas, wynajduje włoskie posiadłości na okolicznych wzgórzach. – A to jakie brzydkie. Popatrz – mówi z udawanym grymasem na twarzy. – A tamto – przesuwa palec na przednią szybę. Jeszcze gorsze! – A zobacz…
To był piękny w swej prostocie, kameralny ślub. Ślub na granicy Umbrii i Toskanii. – 12:10 i już po wszystkim? – mąż był z lekka rozczarowany czasem trwania uroczystości. – Chodźmy do najbliższego baru, to o tym porozmawiamy – zaproponowałam z uśmiechem. Kupiliśmy butelkę Prosecco i wypiliśmy swoje zdrowie. Co jakiś czas ktoś krzyczał do nas: Auguri! Bez pośpiechu, bez…
„No i czego drze japę”? myślę sobie, kiedy wibracje dzwonka wkręcają mi się w mózg. 6 rano. Otwieram oczy. Jezu, to dzisiaj. Zrywam się i nasłuchuję życia w domu. Czuję lekkie podenerwowanie. No dobra, podniecenie i ekscytację. I w tym nastroju schodzę na dół do kuchni. Sławka już się krząta wokół stołu, Marcin robi herbatę. Dawid naciąga kołdrę na głowę. Chyba…
– A masz zdjęcie podwiązki ? – pytam. – Ale Bartek nie może mi robić zdjęcia podwiązki – odpowiada Sławka unosząc brew. – To ja ci zrobię zdjęcie – Marcin uśmiecha się znad kieliszka wina do Sławki. – Ty to ją zdejmiesz, a ja chcę zdjęcie! – No to mów, że o fotografię chodzi… To ja się napiję – myślę…
Leżymy z Werką i odrabiamy lekcje. Mama rozmawia z ciocią Magdą. Tatę wcięło z wujem Bartkiem. – Magda, a co, jeśli robię błąd wychodząc za Marcina? – słyszę (nie podsłuchuję!) jak mama, śmiejąc się, rozmawia z ciocią. – To się rozejdziecie – mówię szybko. Mama zdziwiona spogląda na mnie i pyta: – No a co z Wami? – Zdecydujecie. W…
Ona i ja. W kieckach. Na wysokich obcasach. Między nami walizka. Zdjęcie od tyłu. Od kolana w dół. Widać nogi, buty i walizkę. – Przynajmniej nic nie trzeba będzie nam prostować – kończy wizję sesji fotograficznej Magda. – Nie znam Bartka. Trochę obciach, nie? – komentuję nasze zapędy do zabawy w modelki. – Ale, że co obciach? Że sesja? Że…
Bo jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów… Wszystkie zdjęcia: Bartek Dąbrowski
Wizyta w „urzędzie właściwym ze względu na adres zamieszkania”, w celu skompletowania niezbędnych dokumentów, właściwie nie zasługuje na ani jeden wers. Ale stanowi taki kontrast do tego wszystkiego co działo się wokół ślubu, że nie sposób ją pominąć. Czwartek, godz. 09:30. Parkujemy samochód pod obskurnym barakiem z kratami w oknach. W środku jest szaro i ponuro. Starszy pan – ochroniarz,…
Czas płynie a są rzeczy, sprawy, miejsca, które się nie zmieniają. Pamiętam jak w okrągłą rocznicę wróciliśmy do jednego z „naszych” miejsc, hotelu Goudbloem w Zonhoven. Śniadanie podał nam Johan, który wraz z mamą prowadzi ten hotel od początku jego istnienia. Hotel wyglądał jak 10 lat wcześniej. Nawet Johan się nie postarzał zbytnio. Ale o tyle o ile prowadzenie rodzinnego…
– Halo – Magda wreszcie odbiera. – Magda? – upewniam się. Bo ja znalazłam buty – mówię niepewnie do telefonu. – Taaak? Jakie buty? – pyta Magda tak, że mam wrażenie, iż kobieta za ladą widzi jak sarkazm cieknie po telefonie. – No do ślubu – syczę. – Ale Ty już masz buty do ślubu – cedzi przez zęby Magda.…
- Page 1 of 2
- 1
- 2